czwartek, 14 czerwca 2012

"Be mine!" -Rozdział 2

I napisałam kolejny rozdział. xD Uff.. myśle, że wyszedł całkiem niezły..

~~

Rozdział 2
‘~My tu GaduGadu, a życie płynie~’

Kiedy tylko skończyliśmy oglądać, Daiki bez słowa pożegnania wyszedł ode mnie.
Poczułem w sercu lekkie rozczarowanie i jednocześnie również żal do przyjaciela. Najpierw zachowuje się, co najmniej dziwnie, a potem ni z tego ni z owego, wychodzi sobie jak gdyby się obraził na cały świat.
Zmarszczyłem nos i sam wielce obrażony poszedłem do swojego pokoju. Nie był on za duży, ale ja czułem się w nim zadziwiająco przytulnie. Zielone ściany tryskały wręcz pozytywnym optymizmem, nie raz mnie nim zarażając. Samo przebywanie w tym miejscu poprawiało mi humor i zachęcało do dalszego działania. Złe samopoczucie po sytuacji z Daikim, opuściło mnie i usiadłem z uśmiechem przy wielkim drewnianym biurku w kącie, odpalając komputer.
Sięgnąłem po plecak leżący obok i wyciągnąłem podręcznik do chemii.
Nie otworzyłem go jednak tylko położyłem obok lampki, z zamiarem pouczenia się dopiero późnym wieczorem. Spojrzałem na włączony komputer i zalogowałem się na GaduGadu.
Lista dostępnych osób ograniczała się do zaledwie dwóch. Jedną z nich był Daiki, który prawdopodobnie wrócił już do domu.
W końcu nie ma daleko. Dwa domy obok mojego to zaledwie minuta drogi.
Zobaczyłem jak zmienia status na ‘nie przeszkadzać’. Westchnąłem ciężko, nie rozumiejąc jego absurdalnego zachowania. Zamiast tego skierowałem swoje spojrzenie na osobę, która była na liście pod nim.
Ren.
Poczułem rumieniec, który wpłynął na moje policzki.
Po co ja dzisiaj uciekłem. – Zganiłem się w myślach i wpatrzyłem się w te trzy literki z pewnym oczarowaniem.
Z transu wyrwałem się dopiero po chwili i otworzyłem jeden z folderów na pulpicie. Poza jednym zdjęciem, można by powiedzieć, że był prawie pusty.
Kliknąłem na obrazek i cały ekran zajęła mi postać ciemnowłosego chłopaka.
Widoczne były jedynie jego ramiona i głowa. Ren stał bokiem, ale twarz miał lekko odwróconą w stronę obiektywu. Ciemne oczy wyrażały głębokie zamyślenie, co stwarzało na początku nieco chłodne wrażenie jego całej osoby. Ja jednak wiedziałem, że gdy lepiej się go pozna jest całkiem inny. No może nie całkiem, ale na pewno nie jest taki ponury i ciągle zamyślony, jak wyszedł na tym zdjęciu.
Jednak właśnie to było jednocześnie powodem, dla którego to właśnie zdjęcie podobało mi się najbardziej.
Wyciągnąłem rękę i dotknąłem opuszkami palców miejsca, gdzie znajdował się na ekranie jego policzek. Patrzyłem się na niego z lekkim uwielbieniem.
- Facet chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z własnego seksapilu. – Zaśmiałem się ani na chwilę nie odrywając od niego wzroku.
W końcu postanowiłem, że mam już tego dość. Dość czekania na to, co chcę. Postanowiłem coś z tym zrobić samemu. Teraz, w tym momencie.
Otworzyłem okno rozmowy do Rena i napisałem. Jedno zwyczajne, krótkie:
‘Hej’
Odpowiedz przyszła zaskakująco szybko i nawet nie zdążyłem zminimalizować okna.
Chłopak odpisał mi po prostu:
‘Siema.’
Westchnąłem głośno i nie wiedząc, co dalej pisać. Wybrałem się do kuchni po coś do jedzenia.

Kiedy wróciłem do pokoju z całą misją truskawek, okienko rozmowy migało wesoło na pomarańczowo.
Uspokajając się w myślach, próbowałem powstrzymać w jakikolwiek sposób ‘latające motyle’ w moim brzuchu. Na niewiele się to zdało i lekko podenerwowany otworzyłem wiadomość.
‘Słuchaj, co do tego z dzisiaj. Chciałbym z Tobą o tym porozmawiać.’
Słyszałem bardzo głośno i wyraźnie bicie własnego serca. Trzęsącymi się z podenerwowania rękoma powoli wystukałem w klawiaturę krótką odpowiedź.
‘W porządku.’
Zaraz też otrzymałem nową wiadomość.
‘Ale w cztery oczy, a nie tutaj.’
Czułem, że moje serce wali już niemiłosiernie mocno. Odchyliłem się na krześle i wziąłem kilka głębokich oddechów, patrząc przy tym na gwiazdki przyklejone do sufitu. Dopiero po tym mu odpisałem.
‘Nie ma sprawy. Kiedy?’
‘Dzisiaj.’
Spojrzałem zaskoczony w monitor. Dzisiaj?
Okienko zamigotało na pomarańczowo i pojawiła się kolejna wiadomość.
‘Najlepiej teraz, zaraz. Masz czas?’
Aż dziw, że moje oczy mi nie wyskoczyły w tym momencie. On chciał się spotkać teraz?
Odpisałem szybko.
‘Jasne.’
‘Wiesz gdzie jest ta nowo otwarta lodziarnia?’
‘Kojarzę mniej więcej.’
‘To tam za pół godziny. Wyrobisz się?’
‘Tak.’
‘Tak, więc do zobaczenia.’
Jego status zmienił się na niedostępny.
Zamknąłem okno rozmowy i wyłączyłem komputer.
Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do kuchni, w której moja matka jadła właśnie obiad.
- Idziesz gdzieś?
- Tak.
- Tylko nie siedź do nocy.
- Jasne. – Odpowiedziałem i poszedłem do przedpokoju.
Założyłem buty.
Kiedy zdejmowałem kurtkę z wieszaka, krzyknąłem do mamy.
- Nie zapomnij nakarmić Luie’go.
Wyszedłem z domu lekko trzaskając drzwiami i skierowałem się w stronę umówionego miejsca spotkania.

~~


środa, 13 czerwca 2012

"Be mine!" -Rozdział 1

Wena mi dziś sprzyja. Kolejna notka do nowego opowiadania. xDD

~~

Rozdział 1
‘~No i tu zaczynają się schodki~’

Do domu wróciłem biegiem.
Wpadłem przez drzwi i wystraszyłem swojego kota, który wylegiwał się na wycieraczce.
Luie, bo tak nazywał się kot, podskoczył i przerażony zawisł przyczepiony pazurami za płaszcz matki.
Uśmiechnąłem się z komicznego wyglądu kota i wziąłem go na ręce, głaszcząc po łebku.
Skierowałem się do pokoju i tam położyłem kota na łóżku.
Plecak rzuciłem w kąt i poszedłem do kuchni

Otworzyłem lodówkę i zobaczyłem patelnię z jakąś potrawą i doczepioną karteczkę.
‘Odgrzej sobie. Mama.’
Wyciągnąłem danie z lodówki i przełożyłem sobie na talerz, który później wstawiłem do mikrofali. Oparłem się na rękach i przyglądałem się wolno obracającemu się talerzowi.
Żółte światło odrobinę raziło mnie w oczy, ale przechodziło to po kilkorazowym mrugnięciu.
Usłyszałem charakterystyczne piknięcie i talerz stanął.
Wyciągnąłem go i razem z widelcem zaniosłem sobie do jadalni.
Usiadłem na krześle i w wbiłem wzrok w papkowate coś na moim talerzu starając się zanalizować, co to mogło być.
Dopiero po chwili wpatrywania rozpoznałem w tym kupkę rozgotowanego ryżu i curry.
Westchnąłem. Moja matka nie miała za grosz talentu kulinarnego.
Spojrzałem na jedzenie.
Cóż, przynajmniej postarała się ‘ugotować’ coś, co lubię.
Uśmiechnąłem się i wziąłem trochę potrawy do ust.
W smaku było całkiem dobre, chociaż mogłoby być pikantniejsze.
Dosypałem nieco chili i znów spróbowałem.
Teraz było idealnie.
Nabrałem kolejny widelec i usłyszałem dzwonek do drzwi.
Westchnąłem i wstałem, przerywając jedzenie.
Dzwonek stawał się nieco bardziej nachalny.
Otworzyłem nieco już podirytowany, ale szybko mi przeszło, gdy zobaczyłem w drzwiach Daiki’ego.
Klepnął mnie na przywitanie w ramię i po ściągnięciu butów poszedł do jadalni.
Wchodząc do pomieszczenia, zobaczyłem jak mój przyjaciel przystawia mi się do mojego obiadu.
- Czy ciebie w domu nie karmią czy co?
- Byłem ciekaw, co to? – Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Zawsze jak jesteś ciekaw czegoś, co to jest, to bierzesz to do ust? – Zapytałem z podobnym uśmiechem. – Zaczekaj też ci podgrzeje.
- Nie no nie kłopocz się. – Zaprotestował szybko Daiki. – Poczekam, aż zjesz i możemy iść grać.
Westchnąłem i usiadłem przy stole.
Czułem na sobie intensywne spojrzenie przyjaciela.
Podniosłem głowę.
-Co? Mam coś na twarzy?
- Tak jakby.
Daiki wyciągnął rękę i ściągnął mi ziarenko ryżu z kącika ust.
- Już nic nie masz. – powiedział i zjadł ziarenko.
Zaczerwieniłem się lekko.
Robić coś takiego, czy on dobrze się dziś czuł?
Resztę dokończyłem w tempie ekspresowym i zaniosłem talerz do kuchni, wkładając go do zmywarki.

Daiki czekał na mnie w salonie, wygodnie rozłożony na kanapie.
Wyciągnąłem konsolę.
- Posuń się. – powiedziałem i usiadłem obok niego.
Chłopak zmienił pozycje i siedział teraz po turecku, zwrócony w moją stronę.
- A może obejrzymy film? Coś chyba nie chce mi się dzisiaj grać.
- To, czemu nie mówiłeś jak wyciągałem..
- Żebyś teraz musiał ją chować.
Roześmiał się.
- Bardzo śmieszne. – Burknąłem cicho, ale uśmiechnąłem się pod nosem.
Kucnąłem obok półki z filmami i spojrzałem na grzbiety pudełek.
-Który chcesz?
Usłyszałem jak chłopak wstaje z kanapy. Odwróciłem głowę i mało nie padłem na zawał.
Jego twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od mojej. Automatycznie się odsunąłem, ale skończyło się to tylko tym, że teraz leżałem na podłodze.
Daiki kucnął nade mną okrakiem i odgarnął mi włosy za oczu i czoła, które znalazły się tam po upadku.
-Co ty..? – Zacząłem.
Nagle usłyszeliśmy oboje otwieranie drzwi i krzyk mojej matki z korytarza.
- Ian, wróciłam. Jesteś w domu?
Milczałem. Bałem się, że znajdzie nas w tej pozycji.
Daiki wstał i wyciągnął pierwszy lepszy film z półki.
Wsadził go do odtwarzacza i rozsiadł się na kanapie, nie zerkając w moją stronę ani razu.
Moja mama weszła do salonu i spojrzała na mnie zdziwiona.
-Czemu leżysz na podłodze?
- Yy… - zawahałem się i palnąłem pierwsze, co mi przyszło do głowy. – Kolczyk mi wypadł.
-Ale ty nie nosisz kolczyków. – Stwierdziła moja rodzicielka.
- No wiem.
Kobieta westchnęła.
- To ja już cię nie rozumiem. – Ruszyła w stronę kuchni, a w drzwiach jeszcze stanęła i zapytała się. – Jadłeś już?
- Ta.
Uśmiechnęła się lekko i wyszła.
Usiadłem na kanapie tak, by nie dotykać Daikiego.
Nie bardzo wiedziałem, o czym był film, pogrążyłem się w myślach, co chwilę zerkając na przyjaciela.

"Be mine!" -Prolog

No dobra. Z zwykłych nudów napisałam nowe opowiadanie. Fabuła nie będzie miała nic wspólnego z opowiadaniem "ja, wiar i..." ale i tak pomysł mi się spodobał i będe je kontynuować, a więc od dziś będą na tej stronce publikowane dwa róźne opowiadania.
Miłego czytania xD

~~

Prolog
‘~On mnie nie widzi!~’

- A teraz przepiszcie piąty akapit ze strony 264. – Powiedział nauczyciel i wyszedł z sali.
Od razu zaczęły się rozmowy i nie było chyba ani jednego ucznia w kasie, który wykonałby polecenie.
Spojrzałem na ławkę na skos od mojej.
Ciemnowłosy chłopak rozsiadł się wygodnie na krześle i wyciągnął przed siebie nogi. Ręce założył na siebie na piersiach.
Jego niemal czarne włosy iskrzyły się w słońcu wpadającym przez okno do klasy.
Kojarzył mi się z krukiem. Bardzo dostojnym krukiem.
Westchnąłem i podparłem się na ręce patrząc dalej w kierunku ciemnowłosego chłopaka.
-Co jest? – Mój najlepszy przyjaciel Daiki szturchnął mnie w ramie.
- Nic. – Wyciągnąłem się i aż usłyszałem jak strzela mi w kręgosłupie.
Daiki roześmiał się ze mnie.
- Oj staruszku.
Pokazałem mu język.
- No, więc, Ian?
- Ale że co?
-Co żeś tak wzdychał?
- Nie ważne. Mówiłem.
- Widziałem gdzie się patrzysz.
-Co? Ja? Gdzie? – zaprzeczyłem. – Ja się nigdzie nie patrzyłem.
Chłopak wskazał palcem ciemnowłosego.
- Tam się patrzyłeś.
Zabrałem jego rękę sprzed swojej twarzy.
- Gdzie tym z paluchem? Przestań, bo jeszcze ktoś zobaczy.
Daiki roześmiał się.
- A jednak.. – Uśmiechnął się. – Ech.. Co ja z tobą mam.

Do sali wszedł nauczyciel.
- No a teraz pokażcie mi zeszyty czy już przepisaliście. – Powiedział i podszedł do pierwszej ławki.
Od razu wstawił siedzącemu tam blondynowi jedynkę za brak notatki.
Gdy podchodził do drugiej ławki i wszyscy jak na komendę wylecieliśmy z klasy.
Słychać tylko było jak profesor krzyczał za nami:
- Ja to jutro sprawdzę, więc nie myślcie, że się wywiniecie.

- To ja lecę! Dzisiaj muszę jeszcze coś załatwić. – Krzyknąłem do kumpla i skierowałem się biegiem do drzwi wyjściowych ze szkoły.
- Tylko nie zapomnij, że przychodzę dzisiaj do ciebie pograć! – Krzyknął za mną.
Uniosłem do góry rękę z podniesionym kciukiem i po chwili znikłem za drzwiami.

Stanąłem za szkołą i czekałem.
Ciemnowłosy pojawił się wcześniej niż się spodziewałem.
Uśmiechnąłem się lekko, a on to odwzajemnił na swój chłodny sposób.
- Myślałem, że nie przyjdziesz.
Uniósł zdziwiony brwi.
- Dlaczego? Przecież obiecałem, że będę.
- Tak jakoś pomyślałem po prostu. – Zakłopotałem się nieco. – No to skoro już tu jesteś to mogę przejść do rzeczy.
Chłopak milczał, a ja poczułem się cały czerwony na twarzy.
- No więc.. – zacząłem.
Chłopak skierowała na mnie swoje szare oczy.
- Podobasz mi się! – wypaliłem i strzeliłem całkiem mocnego buraka na twarzy.
On jednak stał, jakby właśnie tego się spodziewał.
- Ian… – wyszeptał.
- Nie musisz odpowiadać teraz ja poczekam! – Powiedziałem.
I uciekłem.