~~
Rozdział 1
‘~No i tu zaczynają się schodki~’
Do domu wróciłem biegiem.
Wpadłem przez drzwi i wystraszyłem swojego kota, który wylegiwał się na wycieraczce.
Luie, bo tak nazywał się kot, podskoczył i przerażony zawisł przyczepiony pazurami za płaszcz matki.
Uśmiechnąłem się z komicznego wyglądu kota i wziąłem go na ręce, głaszcząc po łebku.
Skierowałem się do pokoju i tam położyłem kota na łóżku.
Plecak rzuciłem w kąt i poszedłem do kuchni
Otworzyłem lodówkę i zobaczyłem patelnię z jakąś potrawą i doczepioną karteczkę.
‘Odgrzej sobie. Mama.’
Wyciągnąłem danie z lodówki i przełożyłem sobie na talerz, który później wstawiłem do mikrofali. Oparłem się na rękach i przyglądałem się wolno obracającemu się talerzowi.
Żółte światło odrobinę raziło mnie w oczy, ale przechodziło to po kilkorazowym mrugnięciu.
Usłyszałem charakterystyczne piknięcie i talerz stanął.
Wyciągnąłem go i razem z widelcem zaniosłem sobie do jadalni.
Usiadłem na krześle i w wbiłem wzrok w papkowate coś na moim talerzu starając się zanalizować, co to mogło być.
Dopiero po chwili wpatrywania rozpoznałem w tym kupkę rozgotowanego ryżu i curry.
Westchnąłem. Moja matka nie miała za grosz talentu kulinarnego.
Spojrzałem na jedzenie.
Cóż, przynajmniej postarała się ‘ugotować’ coś, co lubię.
Uśmiechnąłem się i wziąłem trochę potrawy do ust.
W smaku było całkiem dobre, chociaż mogłoby być pikantniejsze.
Dosypałem nieco chili i znów spróbowałem.
Teraz było idealnie.
Nabrałem kolejny widelec i usłyszałem dzwonek do drzwi.
Westchnąłem i wstałem, przerywając jedzenie.
Dzwonek stawał się nieco bardziej nachalny.
Otworzyłem nieco już podirytowany, ale szybko mi przeszło, gdy zobaczyłem w drzwiach Daiki’ego.
Klepnął mnie na przywitanie w ramię i po ściągnięciu butów poszedł do jadalni.
Wchodząc do pomieszczenia, zobaczyłem jak mój przyjaciel przystawia mi się do mojego obiadu.
- Czy ciebie w domu nie karmią czy co?
- Byłem ciekaw, co to? – Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Zawsze jak jesteś ciekaw czegoś, co to jest, to bierzesz to do ust? – Zapytałem z podobnym uśmiechem. – Zaczekaj też ci podgrzeje.
- Nie no nie kłopocz się. – Zaprotestował szybko Daiki. – Poczekam, aż zjesz i możemy iść grać.
Westchnąłem i usiadłem przy stole.
Czułem na sobie intensywne spojrzenie przyjaciela.
Podniosłem głowę.
-Co? Mam coś na twarzy?
- Tak jakby.
Daiki wyciągnął rękę i ściągnął mi ziarenko ryżu z kącika ust.
- Już nic nie masz. – powiedział i zjadł ziarenko.
Zaczerwieniłem się lekko.
Robić coś takiego, czy on dobrze się dziś czuł?
Resztę dokończyłem w tempie ekspresowym i zaniosłem talerz do kuchni, wkładając go do zmywarki.
Daiki czekał na mnie w salonie, wygodnie rozłożony na kanapie.
Wyciągnąłem konsolę.
- Posuń się. – powiedziałem i usiadłem obok niego.
Chłopak zmienił pozycje i siedział teraz po turecku, zwrócony w moją stronę.
- A może obejrzymy film? Coś chyba nie chce mi się dzisiaj grać.
- To, czemu nie mówiłeś jak wyciągałem..
- Żebyś teraz musiał ją chować.
Roześmiał się.
- Bardzo śmieszne. – Burknąłem cicho, ale uśmiechnąłem się pod nosem.
Kucnąłem obok półki z filmami i spojrzałem na grzbiety pudełek.
-Który chcesz?
Usłyszałem jak chłopak wstaje z kanapy. Odwróciłem głowę i mało nie padłem na zawał.
Jego twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od mojej. Automatycznie się odsunąłem, ale skończyło się to tylko tym, że teraz leżałem na podłodze.
Daiki kucnął nade mną okrakiem i odgarnął mi włosy za oczu i czoła, które znalazły się tam po upadku.
-Co ty..? – Zacząłem.
Nagle usłyszeliśmy oboje otwieranie drzwi i krzyk mojej matki z korytarza.
- Ian, wróciłam. Jesteś w domu?
Milczałem. Bałem się, że znajdzie nas w tej pozycji.
Daiki wstał i wyciągnął pierwszy lepszy film z półki.
Wsadził go do odtwarzacza i rozsiadł się na kanapie, nie zerkając w moją stronę ani razu.
Moja mama weszła do salonu i spojrzała na mnie zdziwiona.
-Czemu leżysz na podłodze?
- Yy… - zawahałem się i palnąłem pierwsze, co mi przyszło do głowy. – Kolczyk mi wypadł.
-Ale ty nie nosisz kolczyków. – Stwierdziła moja rodzicielka.
- No wiem.
Kobieta westchnęła.
- To ja już cię nie rozumiem. – Ruszyła w stronę kuchni, a w drzwiach jeszcze stanęła i zapytała się. – Jadłeś już?
- Ta.
Uśmiechnęła się lekko i wyszła.
Usiadłem na kanapie tak, by nie dotykać Daikiego.
Nie bardzo wiedziałem, o czym był film, pogrążyłem się w myślach, co chwilę zerkając na przyjaciela.
Jak dla mnie początek bez płciowych. Powtórzenie kot kota kota, nieco nieco. Akcja za szybko się rozwija. Nie czuć weny w tym co napisałaś.
OdpowiedzUsuń