Jezu powinnam sie dać zaszlachtować za to.
Miałam opowiadanie wstawić, a tego nie zrobiłam.
Potem zapomniałam dostępu do konta i nie mogłam nawet posta napisać. dupa dupa dupa. mój błąd.
Teraz studia i zacharowuję na śmierć.
Jeśli mam dalej prowadzić tego bloga to chciałabym zmienić go odrobinę. Póki co zawieszam poprzednie opowiadania. Jeśli będę coś wrzucać to w najbliższym czasie będą to głównie one shoty. Dodatkowo o tematyce różnej, ale chciałabym bardzie do k-popu nawiazać i tworzyć ficki. Będą one głowie o tematyce jak dotychczas, ale na specjalne życzenie lub zamówienie mogę pisać wybrane przez Was paringi(o ile bede je znała, nie wszystkich k-popowych słucham i znam dostatecznie dobrze). Myślę też o wprowadzeniu scenariuszy. Mam na myśli coś w stylu 'bias + wy', to taki dodatek zeby urozmaicić ficki też o heteroseksualne one shoty.
Nie zdziwię się jeśli to rozczaruje niektórych, jednak jeżeli nikt nie będzie czytał będę to wstawiałą już tylko jako własne wypociny, aby ich nie pogubić w czeluściach mojego komputera. A nóż widelec kiedyś ktoś się natknie i przeczyta żeby się pośmiać i zabić nudny lub deszczowy wieczór kiedy nie znajdzie nic innego do roboty.
W każdym razie post powstał żeby przeprosić Was za poprzednie wpadki, 'obiecanki-cacanki' i inne moje grzeszki.
A dodatkowo dla mojego rozgrzeszenia dodam jedno opowiadanko.
...
a raczej wstęp. Nie będzie ono długie. góra 3 lub 4 części. Będzie ono związane z Kpopem. Paring jaki wybrałam to Krismin, czyli Kris i Xiumin z EXO.
(jeżeli chcecie jakieś konkretne to możecie o to prosić w komentarzu. Choć póki co planuję pisać jedynie EXO i ew. BTS. Z kolejnym poście zrobię szerszą listę paringów i zespołów które zamierzam pisać więc można o nie prosić).
Z góry przepraszam za błędy
~~~~~~
Opowiadanie część I:
'Świstaki,
kojoty i te sprawy ~~ czyli preria i zabierzcie mnie kurwa stąd zanim kogoś
zabiję'
Jakaś jebana
dzika preria. Świstaki, kojoty i te sprawy… a nie ważne.. nie znam się.
Głownym
problemem jest mój pobyt tutaj.
I ten
turlający się kłębek jakiegoś krzaka.
Wycieczki na
dziki zachód im się zachciało. Zaraz pierdolca tu dostanę. Pieprzony Teksas.
Chwila? To Teksas czy jeszcze jakieś inne miejsce. W sumie nieważne, nie
obchodzi mnie to. I tak nie chce tu być nawet jeśli to byłoby jakieś magiczne
miejsce, albo niebo, albo …. Ehh zapędziłem się.
Ale do
rzeczy.
Chomik. Lat
20. Na skraju wytrzymałości. Rozwścieczony jak dzikie psy. Głowa pękająca z
ukropu w którym się znalazł. Tak… to ja. Nie, nie jestem zwierzęciem. Tu bardziej
chodzi o moje policzki. Kiedy się złoszczę nadymam je przez co przypominają
nażartego chomika z jedzeniem w pyszczku.
Jakoś nigdy
nie byłem specjalnie zadowolony z rodzinnych wyjazdów. Ok. przyznaję zwiedziłem
dzięki temu kawał świata. Szkocja. Finlandia. Chiny. Japonia. Ale jakoś nigdy
nie byłem tak wściekły jak teraz. Dlaczego? Bo tu jest pieprzone słońce które
robi ze mnie skwarkę. Bo moja matka zdecydowała zabrać swojego nowego faceta i
jego dzieciarnię. Mam na myśli córkę i syna. Nie przepadam za nimi. Całą
trójką. Nie miałem najmiejszego zamiaru
udawać że jest inaczej. Oznajmiłem to nawet mamie tuż przez wyjazdem ze
słowami, że jeżeli coś jej się nie podoba to niech mnie nie zabiera bo
zamierzam zachowywać się niegrzecznie i przynosić jej wstyd. No ale ona
oznajmiła mi że bilety już wykupione i że mam się postarać nie fochać na
wszystko dookoła. I dosłownie zlała wszystko co jej powiedziałem.
Dlatego
teraz siedziałem w aucie między wkurzającym rodzeństwem. Za kierownicą siedział
facet matki ona zaś na miejscu pasażera.
Nie wiem czy
posadzili mnie między nimi specjalnie żeby doprowadzić mnie na granice
wytrzymałości czy po prostu chcieli żebym się zasymilował z nimi. Nie miałem
zamiaru tego robić więc ostatecznie wściekły jak osa udałem że idę spać.
~~
Na miejsce
dojechaliśmy kiedy zaczął zapadać zmrok. Do tego zrobiło się pieruńsko zimno.
Wariacje pogodowe mnie dobiją szybciej niż ta cała ‘szopka’ rodzinna.
Wysiadłem z
auta jako ostatni i skierowałem się w strone drewnianego domku z ogromną werandą
obok którego zaparkowaliśmy. Wokół nie było żadnej żywej duszy ani innego domu.
Ekstra.
Odludzie. Jak ich zamorduję to chociaż szybko nikt nie znajdzie ciał. –
pomyślałem rozglądając się dookoła.
Moje
rozkminy życia przerwała mi matka stojąca w drzwiach i pośpieszająca mnie,
żebym w końcu wszedł do środka zamiast stać jak kołek na środku i gapić w
przestrzeń.
Kevin
podszedł do mojej mamy i objął ją w pasie.
- Rozpalić w
kominku kochanie?
Matka tylko
uśmiechnęła się w odpowiedzi i kiwnęła głową.
Ruszyłem za
nimi korytarzem, aż doszliśmy do wielkiego pomieszczenia które było
prawdopodobnie salonem lub czymś podobnym. Pod oknem od strony werandy stał
ogromny stół z jasnego drewna. Miał chyba z 3 metry długości. Wokół niego ktoś
ustawił osiem krzeseł obitych w jakiś drogo wyglądający materiał. Okno
zasłonięte było w tym momencie grubą bordową zasłoną. Jak dla mnie wyglądała
dość topornie choć pasowała do wnętrza. W ‘salonie’ dominował głównie beż i
brąz uzupełnione bordowymi elementami. Jak się zastanowić to dom pomieszczenie
było naprawdę w stylu mojej mamy.
Posadzka
wyłożona była ciemnymi panelami, z sufitu zwisał ogromny żyrandol.
Pod ścianą
znajdował się ogromny beżowy narożnik oraz niski przeszklony stolik. Na ścianie
wisiał ogromny telewizor a na szafce pod nim stało DVD oraz PlayStation4 na
którym w tym momencie grało rodzeństwo. Kawałek od nich facet mojej mamy
rozpalał w kominku.
Postanowiłem
skorzystać z okazji, że są zajęci i pozwiedzać w spokoju dom. Wróciłem się do
korytarza i poszedłem do drzwi naprzeciwko salonu. Moim oczą ukazała się
przestronna kuchnia jasna. Zamiast jednej głównej lampy znajdowało się tu
kilkanaście wbudowanych w sufit miejsc na żarówki. Pod szafkami wiszącymi na
ścianach znajdowały się kolejne mniejsze lampki. Wzdłuż ścian stały kolejno dwa
piekarniki, podłużny trzyprzedziałowy zlew i zmywarka. Na środku kuchni stał
podłużny blat. W rogu stała naprawdę ogromna dwudrzwiowa lodówka. Podszedłem z
zamiarem otworzenia jej i sprawdzenia zawartości, jednak w ostatniej chwili
rozmyśliłem się i zdecydowałem że najpierw dokończę moje zwiedzania, a potem tu
wrócę coś zjeść.
Wyszedłem i
skierowałem się w kierunku drewnianych schodów, mijając po drodze łazienkę,
której nie uznałem za istotne oglądać.
Na górę
wszedłem przeskakując co dwa schodki. Wzdłuż korytarza znajdowały się 3
zamknięte drzwi. Zaś na jego końcu jedne otwarte, po kafelkach domyśliłem się
że prowadziły do drugiej łazienki.
Pod sufitem
dostrzegłem zarys klapy prowadzącej na strych.
Bez namysłu
nacisnąłem klamkę drzwi najbardziej oddalonych drzwi. Ustąpiła od razu, a ja
wszedłem do pomieszczenia.
To co
ujrzałem przerosło moje oczekiwania i wyobrażenia dzikiego domku na prerii.
Pokój naprawdę wydawał się przytulny i swojski. Na tyle, że kojarzył mi się z
moim własnym.
- Podoba Ci
się? – powiedziała mama tuż za moimi plecami.
Podskoczyłem
na dźwięk jej głosu. Zaskoczyła mnie. Nie zauważyłem nawet kiedy przyszła.
- Specjalnie
tak urządziliśmy. Uznaliśmy, że taki będzie najlepszy. – kontynuowała.
- Jest ok. –
przerwałem. – kiedy to niby zdążyliście zrobić?
- na
początku października. Zaraz po tym jak Kevin kupił ten dom. Chcieliśmy zdążyć
go urządzić jeszcze przed wakacjami skoro mamy spędzić tutaj te najbliższe trzy
miesiące.
Nie
odzywałem się. Nie dowierzałem własnym uszom i pozwalałem jej mówić dalej.
- Jedynie co
to dom ma tylko trzy sypialnię, więc jedną zajmiemy my z Kevinem , druga jest
dla Myung-Hee, zaś ten pokój jest wspólny dla Ciebie i Krisa.
Co? Chwila.
Mam dzielić z tym debilem pokój.
Po szoku
jaki właśnie przeżyłem rozejrzałem się i dopiero wtedy zauważyłem dwa łóżka pod
oknem ustawione pod dwoma przeciwległymi ścianami.
- To jakiś
żart?! – nie wytrzymałem i ryknąłem.
- Nie. –
usłyszałem męski głos. Nie musiałem się odwracać aby wiedzieć że osoba która to
wypowiedziała miała swój typowy perfidny uśmieszek.
Jednak to
zrobiłem, a moim oczom ukazał się wysoki chłopak opierający się o framugę.
Patrzył
wprost na mnie a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Liczę na
udane wakacje…. – wykrzywił się w jeszcze szerszym uśmiechu pokazując swoje
białe zęby. – współlokatorze.
Minął mnie i
rozłożył się na łóżku po lewej. Spojrzał na mnie z rozbawieniem w oczach.
- Zaklepuje
to łóżko.
Moja mama
wyszła uradowana mówiąc coś że pójdzie przygotować kolacje, ja zaś stałem na
środku pokoju i miałem wrażenie że chuj mnie zaraz jasny strzeli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz