czwartek, 26 lipca 2012

"Be mine!" -Rozdział 3

Zacznę od przeprosin, że tak długo to trwało. Przepraszam, przepraszam, przepraszam, (...).
Miałam jakiś zastój. A gdy doszedł to tego brak weny kompletnie nie byłam w stanie czegokolwiek napisać.
Po francji pojechałam do ojca na wieś na tydzień tam dostałam kilku olśnienia i miałam nowe pomysły na kontynuacje. Ale dopiero teraz siadłam na dupsku i napisałam. Gomen.
No a teraz zapraszam na czytanie, jeżeli ktoś jeszcze tu wchodzi bo się nie zniechęcił. :)

~~

Rozdział 3
'~Nawet przed przyjaciółmi mamy czasem jakąś tajemnice~'

Przeszedłem spokojnie przez moje podwórko przed domem i wyszedłem na chodnik.
- Hm, w którą to było stronę do tej lodziarni. – Zawahałem się chwilę, po czym skręciłem w prawo.
Im bardziej oddalałem się od domu tym bardziej robiłem się nerwowy. Bałem się tego, co też Ren mi dzisiaj powie. Minąłem dom Daikiego i dalej kierowałem się wzdłuż ulicy.
Całkowicie pochłonięty myślami nawet nie zauważyłem, kiedy przeszedłem przez dwie kolejne i znalazłem się w pobliżu lodziarni.
Wyciągnąłem telefon. Miałem jeszcze piętnaście minut. Widocznie z nerwów szybko pokonałem ten dystans.
Chciałem już schować telefon, kiedy nagle dostałem wiadomość.
Otworzyłem ją i zamarłem. Nie z powodu tego, że dostałem ją od Daikiego, ale z powodu jej treści.
‘Musimy pogadać. I to szybko. Za chwilę pod lodziarnią. Nie ważne czy przyjdziesz czy nie ja będę czekał.’
Musiałem przeczytać ją kilka razy zanim do mnie dotarło to, co napisał przyjaciel.
- Jak ja mam niby to zrobić? Rozdwoić się. – Powiedziałem sam do siebie. – I jeszcze cholera musiał wybrać to samo miejsce gdzie mam się zaraz z Renem spotkać.
Stałem taki nerwowy i ściskałem telefon w dłoni. Musiałem coś wymyślić i to szybko.
Powoli podszedłem do lodziarni i usiadłem przy jednym ze stolików wewnątrz lokalu. Wybrałem ten przy oknach by lepiej widzieć ulicę. Oparłem ręce na blacie stołu i ukryłem w nich twarz.
Nie mam pojęcia ile tak siedziałem, ale usłyszałem krótkie ‘cześć’.
Podniosłem głowę i od razu zauważyłem czarnowłosego chłopaka. Jego oczy sprawiały wrażenie nieco cieplejszych niż na zdjęciu, które miałem.
Uśmiechnąłem się do niego nieśmiało i nawet się zdziwiłem, gdy odwzajemnił to uśmiechem, ale nie byle uśmiechem, którym zwykł to robić. O nie, ten nie był ani trochę chłodny. Powiedziałbym, że był to bardzo ciepły uśmiech, delikatny, ale jednak ciepły.
Chłopak usiadł na krześle naprzeciwko mnie i spojrzał na mnie.
Całą swoją siłą woli próbowałem nie odwracać w głowy tylko patrzeć mu w oczy. Okazało się, że było to dla mnie niezwykle trudne. Jednak, mimo, iż czułem już ogromny rumieniec na twarzy, moje serce wręcz galopowało, a brzuch, co chwilę się skręcał to nie oderwałem wzroku.
- Skoro ja Cię tu zaprosiłem to ja zacznę. – Powiedział Ren. Był wyjątkowo spokojny i opanowany. Poczułem lekkie ukucie strachu, a chłopak kontynuował.
- Ian..
Przerwało mu pukanie w szybę. Spojrzałem w tamtym kierunku i zobaczyłem nikogo innego jak mojego przyjaciela Daikiego. Wkurzyłem się. Ren miał mi właśnie coś powiedzieć, a on mi przerwał.
- Przepraszam na chwilę. – wstałem od stołu i wyszedłem z lodziarni.
Zaraz za mną to samo uczynił Ren.
Staliśmy teraz wszyscy trzej na chodniku spoglądając na siebie. Miałem dziwne przeczucie, że chyba nie porozmawiam już dzisiaj z Renem na osobności.
Kiedy podeszła do nas grupka dziewczyn ze szkoły, byłem już tego niemalże pewien.
Oczywiście zaraz wszystkie skupiły się na Renie.
Daiki wykorzystał okazje. Złapał mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą.
Kiedy wbiegaliśmy do parku wyszarpnąłem mu się.
-Co Ty wyprawiasz? – wydarłem się na niego.
- Zabrałem Cię stamtąd.- odparł chłopak jak gdyby nigdy nic.
- Niby, z jakiej racji? Skąd wiesz czy nie chciałem tam zostać?!
- I oglądać Rena adorowanego przez taką grupkę dziewczyn? Nie rozśmieszaj mnie.
Zacisnąłem pięści, a Daiki kontynuował.
- W ogóle nie rozumiem, co ten nadęty buc tam robił. I to z Tobą. Mieliśmy się tam przecież spotkać, a ty siedziałeś razem z nim przy jednym stoliku.
Nie wytrzymałem i uderzyłem go. Cały się gotowałem z wściekłości.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
- Wcale nie mówiłem, że się z Tobą dzisiaj spotkam, a jeśli chciałeś mi coś powiedzieć to miałeś okazje to zrobić jeszcze jak byłeś dzisiaj u mnie. No a z Renem to ja tam byłem umówiony już wcześniej. Mieliśmy pogadać, a Ty nam przerwałeś.
Daiki popatrzył na mnie i powiedział.
- Jesteś głupi Ian. Zakochałeś się w jakimś facecie ledwo go znając. Ty przecież nawet nic o nim nie wiesz. Zauroczyłeś się tylko w jego wyglądzie.
- Mylisz się. – wyszeptałem pod nosem.
- Co?
- Mylisz się. – powtórzyłem nieco głośniej.
Uniosłem głowę i spojrzałem na niebo. Nad drzewami robiło się już żółto-pomarańczowe.
Daiki naprawdę się mylił. Ja znałem Rena i to już od dłuższego czasu. Wróciłem pamięciom do jesiennego dnia dwa lata temu.

Szedłem z aparatem na zebranie kółka dziennikarskiego, do którego należałem. Chodziłem już do drugiej gimnazjum i robiłem za fotografa. Potrafiłem zebrać każde zdjęcie, jakiego potrzebowali do artykułu w gazetce szkolnej. Dzisiaj mieli mi powiedzieć temat kolejnego, bym mógł pstryknąć kilka nowych fotek.
Mijając park zauważyłem siedzącego na ławce chłopaka. Wyglądał na głęboko zamyślonego i smutnego, ale był też niesamowicie piękny. Niewiele myśląc zrobiłem mu zdjęcie. Chłopak, który najwyraźniej usłyszał dźwięk robionego zdjęcia odwrócił głowę i spojrzał prosto na mnie. Zmarszczył brwi i zapytał z lekką nutką wyrzutu w głosie.
-Czemu to zrobiłeś?
Stałem jak zaczarowany patrząc na niego. Nie mogłem wydusić z siebie żadnego sowa. Czemu to zrobiłem? Dobre pytanie, choć sam nie znałem na nie odpowiedzi. Może, dlatego, że w tamtej chwili tak zafascynował mnie ten chłopak. A może po prostu spodobała mi się kompozycja jesiennego krajobrazu na tle zamyślonego chłopaka o melancholijnym spojrzeniu. Cokolwiek to by nie było i tak zrobiłbym to zdjęcie. Nie żałowałem tego, chłopak był naprawdę piękny a zdjęcie, moim skromnym zdaniem, idealnie to piękno oddawało.
Zahipnotyzowany nim nie powiedziałem ani słowa. Kiedy nie odpowiedziałem czarnowłosemu na jego pytanie, po prostu to zignorował.
Chłopak wstał z ławki i podszedł do mnie, stając w odległości zaledwie kilku centymetrów.
- Cóż, skoro już i tak zrobiłeś to zdjęcie to nie mam wyboru. Za moje zdjęcie musisz zapłacić.
- Z-zapłacić? – wyjąkałem cicho.
- Dokładnie. Ewentualnie żądam jakiejś nagrody za to, że Ci pozwoliłem na zrobienie go. I jeśli pozwolisz to nagrodę wybiorę sobie sam.
Po jego słowach serce zabiło mi mocniej. Chłopak objął mnie jedną ręką w pasie, natomiast drugą złapał mnie za brodę i uniósł ją trochę do góry. Poczułem na ustach coś ciepłego.
Czarnowłosy pocałował mnie, właściwie to tylko musną, ale dla mnie to było jak pocałunek. Zaraz po tym jednak delikatnie ugryzł mnie w wargę i odsunął się.
- Jak się nazywasz słodziaku?
- I-Ian. – wyjąkałem po raz kolejny ledwo trzymając się na nogach.
- W takim razie do zobaczenia wkrótce. – powiedział chłopak i poszedł.

Pamiętałem to wspomnienie bardzo wyraźnie. Każde jego słowo rozbrzmiewał w mojej głowie jakby zostało wypowiedziane przed chwilą a nie całe dwa lata temu.
Dopiero podczas drugiego spotkanie poznałem imię chłopaka. Tak zaczęła się moja znajomość z Renem. Nie powiedziałem o nim i o pocałunku nawet mojemu najlepszemu przyjacielowi z dzieciństwa Daikiemu. Ukrywałem przed nim moje spotkania z Renem, a że czarnowłosy chodził do innego gimnazjum było mi łatwiej. Nigdy nie pokazałem nikomu tamtego zdjęcia, choć sam oglądałem je wielokrotnie, niekiedy po parę razy jednego dnia. Ku mojemu rozczarowaniu Ren już nigdy więcej mnie nie pocałował. Nasze spotkania były czysto koleżeńskie, choć ja wciąż chciałem by było to coś więcej. Kiedy poszliśmy z Daikim do liceum okazało się, że jesteśmy w tej samej klasie z Renem. Cieszyłem się, ale i bałem jednocześnie jak to będzie. Ren zrobił się chłodniejszy. Przestaliśmy się też już widywać. Mogłem go tylko obserwować na lekcjach. Kiedy nie mogłem już tego wytrzymać, w końcu wyznałem mu, co czuje. Jednak nie doczekałem się odpowiedzi.
Spojrzałem na Daikiego. Nie doczekałem się przez niego.
Milczałem patrząc się na przyjaciela.
Nie wiem ile trwała ta cisza, ale w końcu Daiki ją przerwał.
-Czemu on? Przez tyle lat to ja byłem cały czas przy Tobie.
- Przepraszam. – Powiedziałem cicho i pobiegłem z powrotem w kierunku lodziarni.
Cały czas jednak czułem na plecach rozczarowane spojrzenie przyjaciela.


~~

Specjalnie by zrekompensować tak długo okres czekania postarałam się napisać coś dłuższego. Mam nadzieję, że się spodoba xD

8 komentarzy:

  1. Więcej, dodaj coś szybko, tak troszkę tu pusto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawaj, dawaj, nie przestawaj, kurde!

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne, czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki twojemu blogowi dowiedziałam się, że potrafię tak szybko czytać!
    Więcej, więcej, więcej!
    Bonusów też nie żałuj!

    OdpowiedzUsuń
  5. I znowu zastojek mały. :C

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybaczcie zastój. Byłam na tygodniowym spływie kajakowym, a tam nie bardzo było jak pisać. I chociaż trochę napisałam nowego rozdziału to przecież połowy nie wstawie..
    Muszę się kurde wziąźć za siebie bo cały czas robie jakieś mega zastoje w pisaniu ;/
    Jestem sobą rozczarowana.
    Aż się dziwię, żę ktokolwiek jeszcze tu zagląda czasami.

    OdpowiedzUsuń
  7. To już nie jest zastój tylko zatwardzenie -.-

    OdpowiedzUsuń
  8. zgadzam się z przedmówcą, jak nie chcesz pisać, no to powiedz, a nie zwlekasz i przeciągasz, to już jest naprawdę przeciąganie struny, no bo nasza cierpliwość też ma swoje granice, tak więc proszę albo dodaj rozdział, albo grzecznie i kulturalnie powiedz, że zamykasz bloga(mam nadzieję jednak, że do czegoś takiego nie dojdzie)

    OdpowiedzUsuń