czwartek, 24 września 2015

Xiuris cz.3

Taka króciótka trójeczka na wieczór.
A na weekend szykuje się part 2 z Myungsoo i jeden scenariusz na zamówienie ^ ^

~~



Rozsiadłem się wygodnie na kanapie rozkoszując się oglądaniem jednego z moich ulubionych filmów. Kris włączył czwartą część „Gwiezdnych wojen”. Mimo, że pod względem efektów specjalnych nowe części prezentowały się lepiej to ja jednak wolałem starsze. Uśmiechnąłem się pod nosem. Ile to czasu minęło odkąd ostatni raz to oglądałem? Miałem wrażenie jakby to były wieki temu. Musiałem przyznać, że Kris trafił idealnie z wyborem filmu. Zerknąłem w stronę siedzącego obok chłopaka. Miał naprawdę ‘niezły’ profil.
W momencie, gdy patrzyłem w jego stronę odwrócił się i spojrzał na mnie.
- Nie interesuje cię film? Ja rozumiem, że jestem przystojny i jest na co popatrzeć, ale to możesz robić nawet później.
- A kto by chciał na ciebie patrzeć. Nie słódź już tak sobie. Aż taki wspaniały to ty nie jesteś
- Hah aż taki? ale mimo wszystko i tak jestem wspaniały. To chciałeś powiedzieć?
- A wmawiaj sobie dalej, mam to gdzieś.
- Nic nie muszę sobie wmawiać. Tłumy moich fanek latających za mną w kółko mi przypominają o mojej zajebistości.
- Ohh biedny – powiedziałem sarkastycznie – musi ci być okropnie samotnie tu teraz bez nich. Pewnie musisz sam sobie w lustrze humor poprawiać samo zachwycając się sobą.
-Oho czyżby ktoś był tu zazdrosny? Nigdy nikt za tobą nie latał?
Siedziałem cicho jak zaklęty.
- Czyżbym trafił w sedno?
- Może się zdziwisz ale ja też mam powodzenie – odpyskowałem i pomijając fakt że owo ‘powodzenie’ to zaledwie jedna dziewczyna. W dodatku sporo młodsza. A właściwie bardzo młoda córka sąsiadów. Czteroletnia. Inne dziewczyny jakoś niespecjalnie mnie zauważały. Nie muszę chyba dodawać dlaczego. Miały swojego ‘boga’ Krisa. Cała płeć piękna ze szkoły wzdychała na jego widok. I zapewne nie tylko one bo i kilku chłopaków również.
- Jasne – prychnął niedowierzając.
Odwróciłem głowę i wróciłem do oglądania filmu. Nie minęło kilka minut, a ręka Krisa znalazła się tuż za mną na oparciu kanapy i niewiele brakowało aby mnie objęła. Wzdrygnąłem się momentalnie.
- Gdzie z tą łapą? – łypnąłem na niego groźnie – Zabieraj ją.
- Weź się uspokój – powiedział chłopak kiedy próbowałem oddalić jego rękę jak najdalej od siebie. – Czy ty zawsze tak się wiercisz podczas oglądania filmu. Owsiki masz w dupie?
- Trzymaj z dala ode mnie swoje łapska to będę spokojnie oglądał.
- Jakoś ręka mojej siostry zupełnie ci nie przeszkadzała. - powiedział krzywiąc się przy tym.
- To co innego. – zmieszałem się. Może jednak zbyt gwałtownie zareagowałem.
- Jasne. – odparł z przekąsem, ale zdjął rękę z oparcia.
Wróciliśmy do oglądania. Jednak parę minut później nie wytrzymałem i się odezwałem z powodu zżerającej mnie ciekawości.
- Kogo z bohaterów w sumie lubisz najbardziej?
- Ehh.. ty naprawdę nie potrafisz w spokoju i bez gadania oglądać.
Milczałem.
- Hana Solo – odpowiedział po lekkim zastanowieniu. – Na początku sprawia wrażenia takiego dupka, ale potem okazuje się miłym gościem. Wydaje mi się że jesteśmy podobni pod tym względem.
- Wydaje ci się. – mruknąłem pod nosem.
- Słyszałem. – odpowiedział.
Kuźwa. Ja to nigdy języka nie upilnuje, żeby nie powiedzieć za dużo.
- Co wiec z tobą? Kogo lubisz?
- Lubię Chewbacce. To nie jest w sumie mój ulubiony bohater, ale przecież nie odpowiem jak ty, że lubię Hana Solo.
Roześmiał się.
- Chyba za mną nie przepadasz.
- Łał. Jak na to wpadłeś geniuszu.
Wzruszył ramionami.
- Za to lubisz dużych i owłosionych? No no. Zaskakujesz mnie nie spodziewałem się tego po tobie. Nie wyglądasz na takiego fetyszystę. Cicha woda brzegi rwie.
Spojrzałem na niego morderczym wzrokiem.
- No co? Odpłacam się za twój komentarz – uśmiechnął się szeroko pokazując zęby.
- A wal się.
Wlepiłem wzrok w ekran zupełnie go ignorując.
Kiedy znów niemal mnie objął ręką kładąc ją na kanapie, wstałem gwałtownie. Może nawet zbyt gwałtownie.
- Wiesz co? Odechciało mi się oglądać z tobą. – rzuciłem na odchodne i wyszedłem z pomieszczenia.
Skierowałem swoje kroki w stronę drzwi frontowych. Otworzyłem je i wyszedłem na świeże powietrze. Mimo wczesnej pory zaczynało się już robić naprawdę ciepło. Ku mojemu niezadowoleniu zapowiadał się naprawdę gorący dzień.
- Panie i panowie. Witamy w piekle.
Zszedłem po schodkach i skręciłem kierując się za dom. Pierwszym co zobaczyłem był obsikujący ścianę pies. Westchnąłem ciężko. Faktycznie mama przed wyjazdem wspominała mi chyba coś o psie. Ale nie spodziewałem się, że będzie to takie bydle. On był ogromny. Mutant nie pies. Do tego musiał mieć równie spory pęcherz.
- Niezłe pierwsze wrażenie robisz. – zwróciłem się do delikwenta. – Za grosz kultury.
Podniósł na mnie swoje oczy i opuszczając nogę podszedł do mnie.
Wyciągnąłem rękę i pogłaskałem go po karku, drapiąc go przy tym tuż za uchem. Na ten gest odwrócił łeb w drugą stronę, z dala ode mnie.
- Nie polubiłeś mnie chyba co? – westchnąłem zrezygnowany. – A myślałem, że może z tobą będę mógł normalnie pogadać na tym odludziu.
Pies uparcie mnie ignorował. I wtedy stało się coś czego się w ogóle nie spodziewałem. Bydle podniosło nogę i zaczęło sikać. Centralnie na moje nogi. Odskoczyłem jak poparzony. No to chyba jakiś żart. Żeby tak obsikiwać ludzi w biały dzień. Kto go wychował? Ludzie lasu czy.. nie, w sumie tu nie ma lasów. To nie wiem.. może jakieś nawiedzone świstaki?
Moje przemyślenia z dupy wzięte przerwał irytująco znajomy śmiech. Boże a ten tu czego? Jeszcze tylko jego tu brakowało. Obiecuję, że tylko jeden komentarz, a sprawię, że rozczaruje rzeszę fanek chłopaka odrąbując mu genitalia.
Odwróciłem się z takim mordem w oczach, że chyba zrozumiał przekaz i nic nie powiedział. Tymczasem pies przerwał swoje obsikiwanie mnie i podbiegł do Krisa wesoło merdając ogonem.
Stałem w szoku, że szczęka mi opadłą niemal do ziemi. Jak to możliwe że ten pies w ułamku sekundy tak bardzo zmienił swoje nastawienie. Skakał teraz radośnie domagając się uwagi i pieszczot. No nie wierze. Nawet pies woli tego gnoja ode mnie.
Westchnąłem. Pięknie się zapowiada ten dzień. Doprawdy wspaniale.

~~

Tak więc wyszedł nawet jeszcze krótszy ten rozdział niż myślałam ;_;
Hah, ogólnie to śmiesznie mi się paringuje Xiumina z Krisem. Jestem ogromną fanką Lay x Kris a tu proszę nie piszę o nich.. no cóż.. szczerze bardzo chciałam napisać po prostu ficka z Xiuminem i nikt poza Krisem mi specjalnie nie pasował jako ten drugi ;( Musiał być wysoki, a niestety nie przepadam za Xiuyeolem więc nie pozostał mi duży wybór. W każdym razie mam nadzieję, że ten paring przypadnie Wam do gustu i polubicie ich ^ ^
No i to byłoby na tyle dzisiaj.
Dobranoc

2 komentarze: